Hiszpańscy giganci doznają nowego europejskiego zakłopotania

Menedżer Barcelony Xavi Hernandez pogodził się z faktem, że jego drużyna nie jest na tym samym poziomie co kontynentalni zawodnicy wagi ciężkiej, tacy jak Bayern Monachium, po tym, jak Bawarczycy pokonali ich 3-0 na Camp Nou w Lidze Mistrzów.

Katalończycy znali swój los już przed meczem w środę wieczorem, kiedy Inter Mediolan wygrał 4:0 u siebie Viktorię Pilzno w innym miejscu w grupie C, co oznaczało, że Barcelona nie miała szans na awans do fazy pucharowej i zostanie skazana na drugoligową drużynę UEFA Europa. Liga na drugi sezon z rzędu.

Z mistrzami Niemiec Barca grała o dumę, ale wyprzedziła ją drużyna Bayernu, która pokonała ich sześć razy w ostatnich latach.

„Dzisiaj nie osiągnęliśmy ich poziomu, byli lepsi” – wyznał Xavi.

„W Monachium to byliśmy my, ale dzisiaj byli lepsi, bardziej intensywni. Eliminacja wpłynęła na nas psychicznie. Jutro trenujemy i myślimy o La Liga.

Man jailed for El Clasico football match terror plot „Oczekiwania były duże, mieliśmy trudną grupę. Przydarzyło nam się wszystko, co możliwe. To było bardzo okrutne. Nie rywalizowaliśmy dzisiaj dobrze.”

„Rozumiem, że z zewnątrz mówi się o porażce, ale wewnątrz robimy różne analizy” – przyznał Xavi.

„Pierwszą rzeczą są nasze błędy, których nie doszliśmy do poziomu ze względu na skuteczność lub błędy. Sposób, w jaki wyszliśmy z zawodów, czekając na zakończenie gry, jest również okrutny. Jeśli przeanalizujemy inne gry, myślę, że zasłużyliśmy na więcej.”

Ostatnia wygrana Barki z gigantami Bundesligi to zwycięstwo 3:0 w 2015 roku, które pomogło im awansować do finału w tym roku, kiedy ostatni raz zdobyli trofeum.

Ale podczas gdy tacy zagorzali rywale, jak Real Madryt, od tego czasu czterokrotnie wygrywali Ligę Mistrzów, a Bayern raz w 2020 roku, kiedy pokonali Barcę 8:2 w ćwierćfinale, ta ostatnia porażka była kolejnym sygnałem ostrzegawczym dla Barcelony.

Pomimo uruchomienia szeregu „dźwigni ekonomicznych” i wydania ponad 150 milionów euro (151 milionów dolarów) na nowych graczy zeszłego lata, wyraźnie są jeszcze daleko od powrotu do europejskiej elity.

To była ogólnie zła noc dla Hiszpanii na kontynencie, ponieważ Atletico Madryt dołączył do Barcelony i Sewilli, nie wychodząc z grupy.

Atletico, którzy byli finalistami z 2014 i 2016 roku, po dramatycznym remisie 2:2 z Bayerem Leverkusen w Madrycie zwróci uwagę na Ligę Europy.

Gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego w 99. minucie i odbili się od poprzeczki, po czym kolejną próbę uratował przypadkowo wykonawca rzutów karnych Yannick Carrasco.

Z Atleti na trzecim miejscu w grupie z pięcioma punktami i Leverkusen czwartym na cztery, nic nie jest pewne dla podopiecznych Diego Simeone, którzy w przyszłym tygodniu wciąż mają pracę przeciwko Porto, podczas gdy Leverkusen zmierzy się z Club Brugge.

W Belgii, lider grupy B Brugge, który był prawdopodobnie największą niespodzianką rozgrywek, przegrał u siebie z Porto 4:0.

W Londynie Tottenham Hotspur nadal prowadzi w grupie D po zremisowaniu 1:1 ze Sportingiem Lizbona i poprawie swojego wyniku do ośmiu punktów.

Portugalski klub jest drugi z siedmioma punktami, ale ze zwycięzcą Ligi Europy, Eintrachtem Frankfurt, trzecim z siedmioma punktami i czwartym Marsylia z sześcioma, wciąż jest o co grać.

Grupa A jest już rozstrzygnięta, a dwaj liderzy, Napoli i Liverpool, w środę wygrali 3:0.

Włosi osiągnęli swoje na Stadio Diego Armando Maradona przeciwko Rangersom, a Merseysiders kosztem Ajaksu na Johan Cruyff Arena.

Leave a Comment